Witam Wszystkich Gości Na Forum
Świat Zuzy                        
Forum testowe i nie tylko                                           
Rejestruj  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Album  Zaloguj




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Zuza
2011-04-26, 12:53
DUO-PTYK-CZYLI TEN SAM TEMAT WIERSZEM I PROZĄ.
Autor Wiadomość
Grażyna 


Dołączyła: 30 Mar 2010
Posty: 3810
Skąd: Z WORKA
Wysłany: 2010-06-25, 15:08   DUO-PTYK-CZYLI TEN SAM TEMAT WIERSZEM I PROZĄ.

Z ZIEMI POLSKIEJ DO WŁOSKIEJ



Ten grudniowy dzień długo pamiętała,
kiedy za pieniędzmi w dal wyruszała.
Trzydzieści lat pracy bez wytchnienia
i doczekała grupowego zwolnienia.
Trochę grosza od kolegi pożyczyła,
nie znając włoskiego-wyruszyła.
Jadąc nad przeszłością rozmyślała,
za dzieciństwo i młodość dziękowała.


Wspaniali rodzice i bracia dwaj,
to był dla niej,na ziemi raj.
Prace domowe co wykonywała,
jakże miło teraz wspominała.
Napracować się trochę musiała,
gdy na tańce iść chciała.
Wśród lasów gdzie mieszkała,
wiele miłych rzeczy doznała.
Te rodzinne wszystkie święta
i teraz dokładnie pamięta.
Z braćmi,z lasu runo przynosili,
rok za rokiem jakoś przeżyli.
Matka zawodowo nie pracowała,
wspaniale się domem zajmowała.
Ojciec pracował jako księgowy,
brakowało na trzy dziecięce głowy.
Kiedy skończyła szkołę podstawową,
"belferką"być miała za ojca namową.
Zawsze marzyła pielęgniarką zostać,
ojca planom nie mogła sprostać.
Rezygnuje z bycia nauczycielką,
czym sprawia rozpacz wielką.
W roku gdy panowała posucha,
ojca zabrała wstrętna kostucha.
Nadwyrężyło to Irminy wolę,
chciała rzucić pielęgniarską szkołę.
Dzięki matce jakoś się pozbierała,
naukę w liceum kontynuowała.
Przez chorobę w piątej klasie,
zdawała dyplom w póżniejszym czasie.
Musiała ze zdaniem jego zdążyć,
bo była mężatką w ciąży.


Długa podróż wnet się skończyła,
Irmina nędzną chatę przekroczyła.
Na łóżku leżała chora starowina
w towarzystwie córki i syna.
Pokazano co poprzedniczka robiła
i córka szybko z chaty wybyła.
To był koszmar być w tym domu,
Irmina nie żali się nikomu.
Staruszka szybko zakończyła życie,
Irmina płacze,rozpacza skrycie.
Skąd weżmie na długu oddanie,
za co się do kraju dostanie.
Aga co pracę jej załatwiła,
powiedziała aby się nie martwiła.
Przez dwa dni łzy obsuszyła,
do San Severino ruszyła
Podróż minęła w trzy godziny
jak się znalazła w domu Dżiny.
Przez kilka dni córka została,
w obowiązki nowe wprowadzała.
Mijał po mału dzień za dniem
-Irmina ciągle ze słownikiem.
Po mału słówka przyswajała,
włoską kuchnię też poznawała.
Nadeszły święta Bożego Narodzenia,
niezbyt wiele było do jedzenia.
Zjechała córka z całą rodziną
aby poświętować ze starą Dżiną.
Rosół z tortelini się jadło,
po kawałku mięsa też przypadło.
Potem karczochy,sałata,panetone,
ucztowanie na tym zakończone.
Dla Włochów to duże zdziwienie,
po polsku opłatkiem dzielenie.
Nadchodzi ciepła,piękna wiosna,
Irmina coraz bardziej radosna.
Odlicza dzień za dniem po kryjomu,
bo wkrótce pojedzie do domu.
Dni minęły radośnie i pięknie
-wraca,serce mało nie pęknie.
Dżina z radością ją powitała,
a córkę do domu odesłała.
Tylko wśdód Włochów przebywała,
każde nowe słowo chwytała.
Często po mieście spaceruje,
co jest konieczne,kupuje.
W wolnych chwilach czytała
lub krzyżówki rozwiązywała.
Jej koni od lat wielki,
na drutach robione sweterki,
Więc często plecie nić za nitką,
żeby wyszło jej nie brzydko.
Lipiec,znów radość zapanowała,
bo do kraju ojczystego jechała.
Po powrocie z domu się rozpłakała,
bo bardzo chorą Dżinę zastała.
Dżina pogorszyła się psychicznie,
nie odpuszczało też fizycznie.
Nic już do niej nie dociera,
jesienią nagle rano umiera.
Za pozwoleniem jej rodziny,
Irmina zostaje w domu Dżiny.
Wszyscy pracy Irminie szukają,
co jest sztuką wcale nie małą.
Znalazła,już głowa nie boli,
za tydzień jedzie do Cingoli.
Córka Dżiny jej podziękowała,
prezent i podwójną pensję dała.


Końcem sierpnia ta dziewczyna
w przychodni pracę rozpoczyna.
Wkrótce wiosenka nadchodzi,
Irmina syna Sebastiana rodzi.
Z mężem się życie nie układa,
więc o rozwód sprawę zakłada.
Trochę nerwowo podupadała,
w ręce lekarza się oddała.
Nawrotów się obawiała,
z matką i synem wyjechała.
Po rozprawach bardzo wielu,
doszła do upragnionego celu.
Wymarzoną wolność odzyskała,
sama się synem zajmowała.
Praca czas jej pochłaniała,
mężczyzn na razie unikała.
Życie lepiej się rozkręca,
matka wydaje się za Niemca.
Irmina z Sebastianem została,
matka do RFN-u wyjechała.
Sebastian do szkoły chodzi,
Irmina w głowę wciąż zachodzi.
O wyjazd prośby swe ponawia,
biuro paszportowe odmawia.
Wreszcie matka wymyśliła
i rodzinę do NRD zaprosiła.
Nacieszyli się sobą niewiele,
rozstają się rano w niedzielę.
Wkrótce Stanisława poznaje,
serce na dłoni mu oddaje.
W grudniu ze związku tego,
doczekali się Tadeusza małego.
W Polsce dzieje się żle,
matka Irminie paczki śle.
Kartki na żywność obowiązują,
gorsze czasy się szykują.
Wielkie Irminy zaskoczenie,
w 81-ym dostaje pozwolenie.
Jedzie przez NRD i dwa Berliny,
nie może przełknąć śliny.
Przez NRD dalej jedzie
po mału RFN w przedzie.
Czas rozłąki został nagrodzony,
ten urlop wspaniale spędzony.
Matka z Irminą ustalają,
że przed świętami się spotkają.
Chcą dzieciom sprawić święta,
bo rząd o nich nie pamięta.
Irmina na wyjazd bilet miała
lecz niestety nie pojechała.
Nadszedł grudzień pamiętny,
nie pozwolono na prezenty.
Zakaz dano na wiele rzeczy,
temu nikt nie zaprzeczy.
Stan wojenny wprowadzono,
do więzienia wielu wtrącono.
Jak się po ślubie okazało
-Stanisław miał wad nie mało.
Alkohol hazard i kobiety,
to były jego duże podniety.
Ręce wyciągał do bitki
jak zawiodły łatwe kobitki.
Za psychiczne i fizyczne znęcanie,
wyrok w zawieszeniu dostanie.
Lecz coraz gorzej się działo,
Irmina rozmyślała nie mało.
Wyżywać się zaczął na sebastianie,
Nastąpiło szybkie rozstanie.
W Polsce zachodzą zmiany duże,
można już odbywać podróże.
Matka pieniądze Irminie dała,
więc samochodem dysponowała.
Na urlop z synami wyrusza,
cieszy się bardzo jej dusza.
Chociaż droga bardzo daleka,
ale tam matka na nich czeka.
Dzieci się wielce zachwycają,
bo zagraniczne wakacje mają.
Irmina dobrze się spisywała,
na kurs oddziałowych dojeżdżała.
Tam się od innych dowiedziała,
gdzie lepiej będzie miała.
Na tej przeprowadzce zyskała,
bo większe pobory otrzymała.
Irmina na trzy zmiany haruje,
Sebastian bratem się zajmuje.
Jak z dziećmi życie poukładała,
smutną wiadomość dostała.
Choroba matki wkradła się skrycie,
trzy tygodnie walczy o życie.
Nie wracają już siły fizyczne,
jest też zmieniona psychicznie.
Mija choroby kilka lat,
nagle umiera młodszy brat.
Jak się trochę pozbierała,
matkę również śmierć zabrała.
Przykre pogrzeby dla Irminy,
bo traci bliskich z rodziny.
Irmina ani się obejrzała,
trzydzieści lat przepracowała.
Do emerytury mało brakowało
jak zwolnienie się dostało.



Cingoli-miasto wypoczynkowe,
turyści przyjeżdżają na gotowe.
W Cingoli jak się okazało,
pracy w domu miała mało.
Córka staruszki rano pracuje,
Irmina obiady włoskie gotuje.
Po zaledwie paru dniach,
widzi dwie Polki w drzwiach.
Mówią,że się często spotykają,
przeżycia i problemy wymieniają.
Irminie bliskich brakuje,
stare adresy wyszkuje.
Zwolniona mało grosza miała
więc listów nie pisała.
Odnawia kontakty rodzinne,
ale i wynajduje inne.
Dociera do swej wychowawczyni,
jakże to radosną ją czyni.
Rozmawia też często z Anką
z ławy szkolnej koleżanką.
W przypływie dużej dobroci,
dzwoni też do swojej cioci.
Przy telefonie często trwa
z ogromną tęsknotą zrywa.
Coraz lepiej już gwarzy
w języku swych gospodarzy.
Nadchodzi Boże Narodzenie,
Irmina nie narzeka na jedzenie
jednak ciągle też pamięta,
przebogate,polskie święta.
Włosi rosół z koguta zajadają,
sałatkami żołądki dopychają.
Mięsa to oni mało jadają,
warzywa i owoce pochłaniają.
Głównym daniem są makarony
-ich wybór niezliczony.
W Sylwestra soczewicę podają
i sztuczne ognie oglądają.
Czas naprzód wciąż pędzi,
a Polek z baru nie wypędzi.
W piątki mija trochę czasu,
bo idą razem do Caritasu.
Jest też tu w zwyczaju,
że która przyjeżdża z kraju,
polską zakąskę i wódkę stawia,
rzadko która tego odmawia.
Nadchodzi wreszcie wiosna,
Irmina coraz bardziej radosna.
Pakuje trzy duże walizki,
jedzie do swoich bliskich.
Długi zdążyła już odrobić,
na nowe zęby czas zarobić.
Chociaż przykro i żal,
rusza za pieniędzmi w dal.
Na wielkanocnym stole,
tortelini podano w rosole.
Potem pieczeń z jagnięcia
jest jeszcze do przełknięcia.
Rosa,którą się Irmina zajmuje,
ze zdrowiem trochę szwankuje.
Basia i Maria-fajne dziewczyny
zyskały dużą sympatię Irminy.
Z Teresą dobrze się czuje,
jej myśli w lot odczytuje.
Nadchodzi ranek majowy,
bagaż do drogi już gotowy.
Jedzie do Polski-kraju Unii,
wnuczek idzie do komunii.
Jesienią znów być wypada,
papiery na emeryturę składa.
pomału wszystko się układa,
kiedy smutna wieść spada.
Nagle umiera Urszulka
Irminy serdeczna przyjaciółka.
Włoch odwozi ją na lotnisko,
bo samolotem jest blisko.
Przeżyła to niesamowicie,
cóż,dalej toczy się życie.
Początek dwutysięcznego piątego,
zaskoczył niemile każdego.
Wielodniowe opady śniegowe
-zaspy miejscami dwumetrowe.
Irmina dobrze pamiętała,
takiego śniegu nie widziała.
Sms-a dostaje od Tadeusza,
że cieszy się jego dusza.
Irmina rada niesłychanie,
drugi raz babcią zostanie.
Na Wielkanoc wita się z krajem,
dziewczynę Tadeusza poznaje.
Po miesiącu pobytu w Cingoli,
noga w pachwinie ją boli.
Jedzie w pełnym rynsztunku
szukać w kraju ratunku.
Dobry kolega podpowiada,
do Ormianina iść wypada.
Ten leczy wedle normy,
Irmina wraca do formy.
Kiedy do Włoch powraca,
czeka ją ciężka praca.
Trzeba staruszkę przenosić,
ale jakoś to musi znosić.
Nadchodzi jedenasty wrzesień,
co radosną nowinę niesie.
Tadeuszowi urodziła się córka
-nazwali ją pięknie-Julka.



-
_________________
Grażyna
 
   Podziel się na:  
Grażyna 


Dołączyła: 30 Mar 2010
Posty: 3810
Skąd: Z WORKA
Wysłany: 2010-07-14, 18:54   

Z ZIEMI POLSKIEJ DO WŁOSKIEJ

To był zwyczajny,szary ,grudniowy dzień,kiedy pod dom Irminy podjechał samochód.Jeszcze chwila pożegna-
nia i ruszyła w nieznane.Była pełna obaw.Przerażała ją podróż jak i to,że nie znała języka kraju do którego się
wybierała.Irmina rozmyślała nad swoją przeszłością.Przeklinała dzień w którym(po 30-stu latach pracy),otrzymała
wypowiedzenie(restrukturalizacja zakładu).Nie myślała,że kiedyś będzie bardzo wdzięczna za to losowi.
Przez znajomą załatwiła ten wyjazd do Włoch.Za pożyczone pieniądze na przejazd i ubezpieczenie,mimo
obaw,zdecydowała się na ten wyjazd.Przecież z zasiłku nie sposób było żyć.Zasiłek pokrywał zaledwie część jej
potrzeb.Ponad rok nie płaciła za mieszkanie.Miała cichą nadzieję,że tam z dala od bliskich i kraju zdoła zarobić
pieniądze i pospłacać długi.Przez ponad trzydzieści godzin jazdy przed oczyma jak w kalejdoskopie przesuwało się
jej dotychczasowe życie.


Najmilej wspominała dom rodzinnyi lata nauki.To był beztroski okres życia.Wspaniali rodzice,wspólne
domowe i polowe prace,jakże teraz miło wspominała.Mieszkali wówczas w pięknej wiosce,wśród lasów bogatych
w grzyby i jagody.W tej wiosce mieszkała również babcia i ciocia Irminy.Wróciły wspomnienia wspaniałych wspólnych
świąt wielkanocnych,jak również Bożego Narodzenia.W tej wiosce przeżywała pierwsze jakże piękne i czyste
miłości.Jednego lata do wsi w ramach OHP ,do pracy w lesie,prrzyjechali chłopcy z Legnicy.Poznała jednego z nich
i co wieczór spotykali się.W sobotę we wsi organizowano zabawy,na które z przyjemnością chodziła.Jednak trzeba
najpierw było zrobić "swoją działkę" prac domowych,bo inaczej był szlaban na wyjście.Do obowiązku Irminy należało
posprzątać mieszkanie.Jeden z braci za obowiązek miał aby w domu nie brakowało wody,którą trzeba było nosić
we wiadrach,spory kawałek drogi.Do obowiązku drugiego brata należało z kolei aby drzewa pod kuchnią było pod
dostatkiem.Poza tym Irmina i braciazajmowali się wypasem bydła,porządkami w chlewie,oborze i kurniku.Pomagali
także ojcu w pracach polowych.Latem było sporo pracy w wielkim ogrodzie przy domu.W okresie wakacji zajmowali
się również pozyskiwaniem runa leśnego.Za uzyskane pieniądze kupowali wszystko co potrzebne im było do szkoły.
Resztę zarobionych pieniędzy oddawali matce,wiedząc,że rodzicom ciężko finansowo.Pracował tylko ojciec.
Po ukończeniu szkoły podstawowej,Irmina rozpoczęła naukę w Liceum Pedagogicznym,pod presją ojca.Po dwóch
latach nauki,zdecydowanie powiedziała "nie",zawsze pragnęła być pielęgniarką,a nie nauczycielką.Teraz była
okazja,bo w mieście odległym o 24 km,powstało Liceum Medyczne Pielęgniarstwa.Irmina mieszkała na stancji,szkoła
nie posiadała internatu.To był beztroski okres.Nie trzeba było się martwić o jedzenie i ubranie.Zadaniem Irminy
była tylko nauka.Irmina chciała szybko być dorosłą,iść do pracy i samej troszczyć się o jedzenie i ubranie.
Jakaż była niemądra.Nie zdawała sobie wówczas sprawy,że być dorosłym,to wcale nie taka nadzwyczajna rzecz.
Po ukończeniu drugiej klasy,kiedy przebywała na wakacjach,nagle umiera ojciec.To odejcie pierwszej bliskiej
osoby,Irmina bardzo przeżyła.Nie chciała kontynuować nauki,ale dzięki wspaniałej matce,która wiele się Irminie
natłumaczyła,wróciła do szkoły.Ukończyła szkołę,ale nie zdawała dyplomu w terminie,bo musiała zaliczyć zaległe
praktyki.Będąc w piątej klasie zachorowała na chorobę wrzodową żołądka i stąd jej nieobecności na praktykach.
W pażdzierniku,kiedy zdawała dyplom,była już mężatką,w ciąży.


Wreszcie po trudach podróży,Irmina dotarła w okolice Pescary,do swej pierwszej pracy na obczyżnie.
Wprowadzono do obskurnegomieszkania,gdzie na łóżku leżała 89-letnia kobieta przy której była córka i syn.Nikt
nie zapytał Irminy czy chce jeść lub pić,czy jest zmęczona.Pokazano jej co ma robić przy staruszce i córka
szybko odjechała.Te kilka dni,które Włoszka przeżyła,były okropne.Maria,bo tak miała na imię staruszka,była cała
w odleżynach.okropnie cuchnęła.W ciągu tygodnia staruszka zmarła.Irmina była zrozpaczona.Co teraz robić?Skąd
pieniądze na podróż i na oddanie długu,jaki zaciągnęła na wyjazd.Nerwy puściły i Irmina rozpłakała się.Polka,
która załatwiała pracę,uspakajała ją,że poszuka następną pracę.
Po dwóch godzinach od śmierci Marii przyjechało dwóch mężczyzn z zakładu pogrzebowego.Wcześniej uprzątnię-
to pokój w którym leżała zmarła.Panowie z zakładu pogrzebowego,na metalowym rusztowaniu pozawieszali płaty mate-
riału ze świętymi scenami.Na jakby ramie wózka,umieścili trumnę z ubranymi zwłokami.Następnego dnia odbył się
pogrzeb.Zwłoki Marii spoczęły w ogromnym rodzinnym grobowcu.
W niedzielne popołudnie Irmina wraz z Agą czekały na dworcu w Peskarze na przyjazd małżeństwa,które po-
trzebowało opieki w swojej rodzinie.Po krótkim oczekiwaniu Irmina wsiadła do samochodu i udała się do pięknej
miejscowości-San Severino.Tutaj miała się opiekować 89-letnią Dżiną,która mieszkała sama w 100-metrowym mie-
szkaniu.Przez trzy dni została w domu matki,Italia,aby wprowadzić Irminę w obowiązki.Było trudno.Łapała każde
słowo,sprawdzała w słowniku,i tak małymi krokami w ciągu miesiąca przyswajała kilka słów.Nie zapominajmy,że
Irmina ma 53 lata,więc trudniej przychodzi jej nauka aniżeli młodym.
Nadeszły święta Bożego Narodzenia,z dala od bliskich,z dala od ojczyzny.Wigilię i pierwszy dzień świąt
spędziła z Dżiną.W drugi dzień świąt przyjechała córka Dżiny z mężem i ich dwoje dzieci.To nie były takie święta
jak w Polsce.Na obiad był rosół z tortelini(jak nasze uszka do barszczu),mięso gotowane z rosołu(kura i wołowina)
karczochy i sałata.Zakręciła się łza w oku,że tak inaczej spędza te święta.Włosi nie mają też w zwyczaju łamać
się opłatkiem,jak to ma miejsce w Polsce.
Nadszedł marzec.Irmina jedzie do Polski.Wielka radość po rozłące widzieć synów,przyjaciólkę,przyjaciela
i znajomych.Dwa tygodnie szybko minęły i trzeba wracać do pracy.Dżina z radością powitała Irminę,a córce,która
opiekowała się nią pod nieobecność Irminy,powiedziała,że jest niepotrzebna i może jechać do domu.Ta akceptacja
Irminy przez Dżinę połaskotała trochę jej dumę.To było naprawdę miłe.Przez dziesięć miesięcy pobytu Irminy
w San Severino nie spotkała żadnej Polki.Zdana była na włoskie towarzystwo.Miało to jednak dobre strony,bo
coraz lepiej szło jej porozumiewanie w języku gospodarzy.Często Irmina wychodziła na przechadzki po mieście,
które jej się bardzo podobało.W każdą sobotę do południa szła na bazar,gdzie kupowała warzywa i owoce na cały
tydzień.Dzień za dniem była coraz lepiej zorganizowana.Doszła do wniosku,że oprócz rozwiązywania krzyżówek,które
przywiozła z kraju,warto zająć się robótkami na drutach.to poza krzyżówkami i lekturą książek,było jej ulubionym
zajęciem.Ubywało kartek w kalendarzu,zbliżał się lipiec,znów Irmina jedzie do Polski.Po powrocie do Dżiny spotka-
ła ją nieprzyjemna sytuacja.Dżina była bardzo słaba,nie chodziła samodzielnie lecz przy pomocy drugiej osoby.
Z dnia na dzień Dżina słabła coraz bardziej.Zdana była całkowicie na pomoc Irminy.Pogorszyła się również psychi-
cznie.Bardzo mało spała,krzyczała po nocach i w ciągu dnia.Pażdziernikowego ranka Dżina siedziałana wózku,na
balkonie.Nic nie zapowiadało,że ten dzień to ostatni w jej życiu.Podczas przenoszenia z wózka na łóżko,Dżina
wydała ostatnie tchnienie.Dla Irminy to szok,taka nagła śmierć.Powiadomiła córkę.Zadzwoniła też do przyjaciółki
Dżiny mieszkającej w pobliżu.Dina szybko zjawiła się w domu Dżiny.Zanim przybyła Italia z odległego o 50 km
Loreto,ubrały Dżinę w rzeczy,które miała przygotowane na wypadek śmierci.Na drugi dzień,kiedy było już po pogrze-
bie,Italia z mężem powiedzieli Irminie,że póki nie znajdzie pracy,może pozostać w mieszkaniu Dżiny.Kilka osób
zaangażowało się w poszukiwania pracy dla Irminy,ale to ona sama przez przypadek znalazła.Pewnego dnia kupując
papierosy zapytała sprzedawcę czy nie wie o jakiejś pracy.Ten wziął jej numer telefonu i wieczorem zadzwoniła
Albamaria,która potrzebowała opieki dla swojej matki.Mimo,że Dżina zmarła w pierwszej połowie miesiąca,Italia
zapłaciła Irminie za cały miesiąc.Dała jej również prezent i podziękowała za opiekę nad matką.Irmina odczuła
satysfakcję.Pod koniec pażdziernika znalazła się w Cingoli,pięknym,turystycznum miasteczku w górach.



Pierwszą pracę podjęła w sierpniu w Przychodni Powiatowej jako rejestratorka.Po zdaniu dyplomu w terminie
jesiennym nadal pracuje w przychodni,ale w gabinecie lekarskim jako pielęgniarka.W marcu rodzi syna,który
wniósł wiele radości w jej życie.Pożycie z mężem nie układa się,jest coraz gorzej.Irmina doszła do wniosku,że
dłużej nie zniesie koszmaru jaki sobie sama zgotowała,poślubiając nieodpowiedniego człowieka.Przez pewien czas
jest pod opieką neurologa,bo układ nerwowy zaczął szwankować.Bała się ciemności,budził ją również własny krzyk.
Po 15-stu rozprawach sądowych,które do przyjemnych nie należały,uzyskała upragniony rozwód.Dość miała mieszkania
w pobliżu byłego męża,który ją ciągle nachodził.Wraz z matka i synem,wyjeżdża do miasta w województwie wrocła-
wskim.Tam podejmuje pracę w sanatorium.Trochę się pozbierała po tej ogromnej pomyłce swego życia.Cała radością
był syn,który jak większość dzieci przysparzał trochę kłopotów zdrowotnych.Kiedy Sebastian ma 6 lat,matka Irminy
wychodzi za mąż za Niemca z RFN-u i wyjeżdża z kraju.Irmina cieszy się,że matka jest szczęśliwa,ale została sama
z dzieckiem.Jest schyłek lat siedemdziesiątych.Irmina wielokrotnie ubiega się o paszport,ale zawsze otrzymuje
decyzję odmowną.Matka wpada na pomysł spotkania rodzinnego u znajomych w NRD.Tam Irmina spotyka się również
z braćmi.Ileż było radości iłez szczęścia z tego spotkania,przecież tak dawno się nie widzieli.Kontakt listowny
to nie to przecież co spotkanie na żywo.
Wkrótce Irmina poznaje,wydawać się mogło,fantastycznego mężczyznę,który będzie odpowiednim towarzyszem
jej i syna na dalsze życie.W kraju coraz trudniej kupić cokolwiek.Wiele artykułów można nabyć tylko na kartki.
Matka Irminy kilka razy do roku przysyła paczki.Przyjeżdża 2-3 razy w roku,przywożąc ze sobą mnóstwo rzeczy dla
całej rodziny.Pomaga Irminie i jej braciom również finansowo.Te marki to wielki zastrzyk finansowy do skromnej
pensji pielęgniarskiej.Wreszcie w 1981 roku Irmina ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu,otrzymuje paszport i w lipcu
jedzie do matki.Mały Tadeusz zostaje z ojcem,Sebastiana odwozi do młodszego brata nad morze.Irmina rusza w tę
podróż pociągiem.Jedzie przez NRD i cały czas nie dowierza.Chodzą jej po głowie myśli,że przecież mogą ją jeszcze
zawrócić z drogi.Jak minęła oba Berliny,NRD i znalazła się na terytorium RFN,była pewna,że dojedzie.Zobaczywszy
matkę na dworcu,rozpłakała się ze szczęścia,że wreszcie może trochę z nią pobyć w jej domu.Urlop minął wspaniale
Matka z mężem obwozili ją po różnych ciekawych miejscach.Ten pierwszy u matki urlop był najcudowniejszym w życiu
Irminy.Do domu wracała okrutnie obładowana.Z matką dogadały się,że 18-ego grudnia,Irmina przyjedzie na kilka dni
Matka chciała jej i dzieciom pokupować wszystko na święta.Wyjazd ten nie doszedł jednak do skutku,bo nadszedł
pamiętny 13 grudzień 1981 rok.Ogłoszono stan wojenny w Polsce.Chodziły pogłoski,że sanatorium ma być ewakuowane.
Co wtedy przeżywała Irmina,nie da się opisać.Jednocześnie zaczyna żle się dziać w jej pożyciu ze Stanisławem.
Okazało się,że Stanisław nadużywa alkoholu,lubi kobiety i hazardowo gra w karty.Powtórzył się scenariusz z jej
pierwszego małżeństwa.Nie mogąc znieść znęcania fizycznego i psychicznego,zakłada sprawę karną.Stanisław dostaje
wyrok w zawieszeniu.Doprawdy,chciała utrzymać ten związek myśląc o tym aby synowie mieli ojca.Było to jednak
niemożliwe,tymbardziej,że Stanisław zaczął się znęcać nad pasierbem.I tak ten związek Irminy kończy się rozwodem
z orzeczeniem o winie Stanisława.
Sytuacja w kraju po mału się normalizuje.W 1983 roku Irmina jedzie wraz z dziećmi na urlop do matki
Na 1-ego listopada matka przyjeżdża do Polski.Całą rodziną spotykają się u siostry matki.Podczas jednego z poby
tów w Polsce,matka obiecuje Irminie pieniądze na samochód lub mieszkanie.Trudna decyzja,ale Irmina decyduje,że
kupi samochód.Jest pewna,że jako pielęgniarka zawsze może liczyć na mieszkanie służbowe.Wkrótce staje się
posiadaczką nowego "malucha".Ile radości ma wraz z dziećmi kiedy mogą sobie robić bliższe lub dalsze wycieczki.
Z zakładu pracy Irmina zostaje skierowana na kurs pielęgniarek oddziałowych.Tam poznaje pielęgniarki z przygra-
nicznej wioski,które pracują w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie chorych.Z rozmów z nimi wynika,że mają lepsze
warunki mieszkaniowe i płacowe.Irmina decyduje się na przeprowadzkę.Zamieszkuje z dziećmi na terenie szpitala,
w bloku dla personelu.Irmina pracuje na trzy zmiany więc synowie chodzą z kluczami na szyi.Rok mija za rokiem
dzieci dorastają,a Irmina pracuje z zadowoleniem.Pewnego letniego dnia otrzymuje wiadomość,że matka jest w szpi-
talu,miała wylew.Przez 3 tygodnie leży w śpiączce,a kiedy się wybudza nie wraca w pełni do formy fizycznej ani
psychicznej.Przez kilka lat Irmina każdy urlop spędza zajmując się matką aby ojczym trochę odpoczął,mógł też
wyjechać na Węgry.Z matką sytuacja jest stabilna,ale nagle umiera młodszy brat Irminy.Po dwoch latach umiera
również matka.Życie Irminy toczy się nadal.Siedemnaście lat,które przepracowała w szpitalu szybko minęło.
W pracy było różnie i żle,i dobrze.Nadszedł czas restrukturyzacji szpitala i Irmina została zwolniona.






W Cingoli bardzo miło przyjęto Irminę w domu gdzie miała się opiekować 91-letnią Rosą.Wraz ze staruszką
mieszka jej córka Albamaria z mężem Rossano.Po kilku dniach pobytu do Irminy przychodzą dwie Polki,które dowie-
działy się o przybyciu Irminy.Od tej pory w poniedziałki i piątki,Irmina popołudniami spotyka się z kilkoma
Polkami pracującymi w Cingoli.Te spotkania to fajny sposób na spędzenie wolnego czasu.Spacery,chodzenie po skle-
pach,wymiana doświadczeń i problemów,i nie wiedzieć kiedy mija popołudnie.Brak bliskich i brak możliwości używa-
nia codziennie ojczystego języka,zastępuje licznymi rozmowami z krajem.Odnawia wszelkie kontakty rodzinne
i towarzyskie.Przez okres jaki była na zasiłku przedemerytalnym,trochę te kontakty się rozlużniły.Po prostu
liczył się każdy grosz i trudno było zdecydować się na rozmowę teleoniczną lub kupienie znaczka listowego.Przez
szkolną koleżankę z którą utrzymywała kontakt,dotarła do swojej wychowawczyni z Liceum medycznego Pielęgniarstwa
i następnej koleżanki z klasy.Odnawia kontakt z bratową po przyrodnym bracie,ą także z bratową po zmarłym
młodszym bracie.Odnawia również kontakt z ciotką(siostra matki)W domu Albamarii coraz lepiej poznaje język jak
i włoską kuchnię.Nadeszły kolejne święta Bożego Narodzenia na obczyżnie.W domu w którym przebywa Irmina jada się
jak na włoskie tradycje,bardzo dobrze.Mimo tego stół świąteczny odbiega bardzo od stołu świątecznego w Polsce.
Kolacja wigilijna zupełnie nie przypomina polskiej wigilii.W święta podano trochę mięsa i karczochy.Głównym
daniem obiadowym jest rosół z wykastrowanego koguta.Tradycyjne ciasto to panetone.Przez okres jesienny i zimowy
jada się pieczone kasztany,które we Włoszech są w dużych ilościach.Kuchnia włoska ma to do siebie,że mięso jada
się w małych ilościach.Dużo się natomiast je ryb,warzyw i owoców.W wieczór sylwestrowy tradycją jest jedzenie
soczewicy,którą Włosi wspaniale przyrządzają.Po zjedzeniu kolacji,Irmina wraz z Albamarią i Rossanem poczekała
do północy aby szampanem przywitać nowy(2004)rok.Potem z balkonu obejrzeli pokaz sztucznych ogni.Przepiękne
widowisko.Dzień mija za dniem.W każdy poniedziałek i piątek Irmina po południu spotyka się z Polkami.Rozmawiają
o codziennych sprawach.W piątki mają dużą frajdę,bo chodzą do Caritasu.Można tu wybrać coś z odzieży,którą
przynoszą Włosi.W zimne dni przesiadują w barze przy kawie lub piwie.Nadchodzi luty.Irmina jedzie do kraju.
Zawsze przeraża ją podróż czy jedzie z Włoch czy z Polski.Podróż trwa około 20-stu godzin.Pobyt w domu minął
szybko i Irminie żal wyjeżdżać.Wszystkie długi pospłacane,Irmina wyszła na prostą.Jednak potrzeba posiadania
pieniędzy na leczenie zębów i zrobienie protez zdopingowała do wyjazdu.Następna Wielkanoc spędzona we Włoszech.
Na wielkanocnym stole znalazła się pieczeń z jagnięcia.Ciastem świątecznym jest tu tzw colomba.
Pogarsza się znacznie stan zdrowia Rosy.Przestaje chodzić przy pomocy drugiej osoby.Trzeba ja po prostu
dżwigać.Polki wyjeżdżają i przyjeżdżają.Ciągłe zmiany osobowe.Sympatię Irminy zdobywa Barbara,która pracuje na
zmianę z Danutą,tzn.3 miesiące jest we Włoszech,3 miesiące w Polsce.Maria to następna z Polek z którą można
znależć wspólny język.Najbliższą sercu okazała się Teresa z ogromnym poczuciem humoru.Nie wiedzieć kiedy nadszedł
maj.Irmina jedzie do domu,bo wnuczek idzie do komunii.Jak zawsze Irmina przebywa 2 tygodnie i wraca do Cingoli.
We wrześniu jedzie znowu,bo czas złożyć dokumenty na emeryturę.Po powrocie do Włoch,po kilku dniach otrzymuje
wiadomość,że nagle zmarła jej serdeczna przyjaciółka.Przeżyła bardzo,to odejście przyjaciółki,która podczas
ostatniego pobytu Irminy w kraju,snuła plany na przyszłość.Jest piękna,ciepła i słoneczna jesień,więc Irmina
większość wolnego czasu spędza z koleżankami na spacerach.Nadeszła zima,znowu święta poza domem,ale Irmina pociesza
się,że na Wielkanoc będzie w domu.Początek 2005 zaskoczył wszystkich Włochów,bo napadało bardzo dużo śniegu.Byly
problemy z wydostaniem się z domu,bo zaspy sięgały do 3 metrów.Takiego ogromu śniegu Irmina jeszcze nie widziała
w swoim życiu.W styczniu Irmina otrzymuje wiadomość od młodszego syna,że jego dziewczyna jest w ciąży.
Na Wielkanoc ma okazję ją poznać.Miła,spokojna,sympatyczna osoba.Święta minęły w miłej,rodzinnej atmosferze.Pora
wracać do pracy.Po miesięcznym pobycie w Cingoli,Irmina ponownie jedzie do domu.Jest przerażona,bo odczuwa ból
w prawej pachwinie,który nie ustępuje po środkach przeciwbólowych.Myśli,że być może to od biodra i trzeba będzie
operować.Wtedy koniec pracy we Włoszech.Za namową kolegi udaje się do lekarza z Armenii.W krótkim czasie wraca
wszystko do normy.Po miesięcznym pobycie w domu,wraca do pracy.Nadchodzi w końcu wrzesień.Irmina z dnia na dzień
oczekuje na wiadomość od syna co urodziła jego dziewczyna.Wreszcie 11-ego września otrzymuje wiadomość,że urodziła
się córka-Julka.Przerwała ona męski łańcuch,jako,że Irmina miała dwóch braci i dwóch mężów.Jest matką dwóch synów
i babcią jednego wnuczka.Zaczyna się dla Irminy nowy rozdział w jej życiu.
_________________
Grażyna
 
   Podziel się na:  
Zuza 
Administrator


Dołączyła: 30 Lip 2008
Posty: 11083
Wysłany: 2010-07-14, 19:43   

:buziaki: Grażynko :buziaki:

Cudownie opisane :kwiat: :kwiat: :kwiat: :kwiat: :kwiat:
_________________
Cześć...to ja kicek
 
   Podziel się na:  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo






Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | sugoi_manga created by joli  - SITEMAP - recenzje anime Creative Commons License

www.Pajacyk.pl

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 15